Nasza szkocka pręgowana kotka to bardzo ciekawa kotka o wyjątkowym charakterze. Wysterylizowaliśmy ją, ponieważ hodowla kociąt nie była w naszych planach.
Po sterylizacji kot powinien się uspokoić, a nawet pożyć dłużej.

Daliśmy kotu pełną swobodę ruchu. Spokojnie odwiedzała sąsiadów, a oni, nawiasem mówiąc, nie mieli nic przeciwko. Sami mieszkamy na drugim piętrze.
Pewnego pięknego dnia żona zaczęła sprzątać. Wszystko byłoby w porządku, ale pod kanapą znalazła bieliznę, i jak się okazało, nie z jej szafy.

Nietrudno zgadnąć, jak potoczyła się akcja. Ogarnęła mnie cała gama emocji, w tym złość, oszołomienie, irytację, niezrozumienie itd.
Cała podstępna historia mojej zdrady zrodziła się w głowie mojej żony. Byłem bity, wyzywany od najgorszych i bliski rozwodu. Wybuch niepohamowanej złości przeniósł się na talerze. Drzazgi i wulgarny język poleciały w moją stronę.
Ja ze swojej strony usprawiedliwiałem się najlepiej, jak potrafiłem. Przyznałem szczerze, że nie mam pojęcia, skąd się to wszystko wzięło. Ale oni nie chcieli lub nie mogli już mnie słuchać.
Akcja nabierała tempa, walizki były już spakowane, a moja żona szykowała się do wyjazdu do swojej matki. „Pobłogosławiła” mój związek z tym, którego majtki były pod kanapą.
Wszystko skończyłoby się tragedią, gdyby nie dzwonek do drzwi. Pomyślałem, że sąsiedzi przyszli dowiedzieć się, co się stało i skąd ten hałas. Ale ku mojemu zaskoczeniu, na progu stanął sąsiad, około 35-letni, z przerażoną miną.
Okazało się, że jej majtki zniknęły z balkonu, a ktoś zauważył, że nasz kot ciągnie łupy do domu.
Moja żona, czy to z radości, czy z poczucia winy, zaprosiła sąsiadkę, żeby od razu weszła i napiła się razem herbaty. A ja, jako mężczyzna, poszedłem do sklepu po słodycze. Nie odważyłem się powiedzieć ostatniego słowa, bo były tam już dwie kobiety.