Pewnego Halloween musiałam zabrać mojego czteroletniego syna, Micah, do pracy w barze, ponieważ opiekunka do dzieci odwołała zamówienie. Podczas szczytu kolacyjnego zauważyłam, że go nie ma.
W panice zacząłem go szukać, ale znalazłem go w ramionach strażaka, który cicho płakał. Micah spojrzał w górę i powiedział: „Wszystko w porządku. Uratowałeś ich. Mój tata mówi, że jesteś bohaterem”.

Strażak był wyraźnie wstrząśnięty, a ja dowiedziałam się, że był blisko mojego zmarłego męża, strażaka, który zmarł w zeszłym roku. Wyszeptał: „Był moim najlepszym przyjacielem”. Micah, nieświadomy głębszego znaczenia, uśmiechnął się i powiedział: „Tata mówi, że dałaś z siebie wszystko”.
Wzruszony strażak wręczył Micahowi starą odznakę swojego ojca i powiedział: „Byłby z was obu tak dumny”.

Później tej nocy, trzymając odznakę, Micah zapytał: „Mamo, tatuś wciąż patrzy, prawda?”. Pocałowałam go w czoło, zdając sobie sprawę, że miłość nigdy tak naprawdę nie gaśnie, a czasem wiara dziecka może nam przypomnieć, że nigdy nie jesteśmy sami.