Matka podejmuje ryzyko i rozpoczyna poród dwa tygodnie wcześniej niż zwykle, aby dać córce szansę na spotkanie męża przed jego śmiercią.
Zostanie rodzicem powoduje znaczące zmiany w życiu człowieka.
Co więcej, z biegiem lat większość z nich będzie trzymać swoje dziecko tysiące razy częściej niż wcześniej. Jednak pewnej dziewczynce ojciec nigdy nie ofiarował więcej niż jednego uścisku.

W dniu, w którym urodziła się Savannah Aulger, Mark Aulger trzymał ją przez łącznie czterdzieści pięć minut, zanim ją uwolnił. Po narodzinach Savannah Mark zapadł w śpiączkę i zmarł zaledwie kilka dni później. Savannah urodziła się następnego dnia po śpiączce Marka.
Ciąg wydarzeń, które doprowadziły do narodzin Savannah i śmierci Marka, jest tutaj w pełni opisany.
11 grudnia 2011 roku Mark otrzymał informację, że pomyślnie zakończył ośmiomiesięczne leczenie i nie choruje już na raka.

Mark został przyjęty do szpitala 3 stycznia 2012 r., a dziewięć dni przed narodzinami piątego dziecka zdiagnozowano u niego zwłóknienie płuc, chorobę płuc spowodowaną bliznami lub uszkodzeniem tkanki. Chemioterapia spowodowała u Marka tę chorobę, która była skutkiem ubocznym leczenia.
Dzięki zastosowaniu odpowiednich leków większość osób, u których zdiagnozowano włóknienie płuc, ma średnią długość życia wynoszącą od trzech do pięciu lat.
Kiedy 16 stycznia 2021 r.2 próby leczenia sterydami i tlenoterapią zakończyły się niepowodzeniem, sytuacja zaczęła się pogarszać i stawała się trudniejsza.
Na dwa tygodnie przed terminem porodu Savannah stało się jasne, że terapie nie działają i Markowi nie zostało już wiele życia. Przekazano rodzinie, że został mu tylko tydzień życia.
Decyzję o wcześniejszym wywołaniu porodu podjęła Diane, matka Savannah, przy wsparciu lekarzy, tak aby Mark mógł poznać swoją córkę.

Mark zdrzemnął się w swoim szpitalnym łóżku 18 stycznia 2012 r., podczas gdy Diana rodziła ich dziecko. Ze względu na wysoki poziom tlenu Mark był w stanie trzymać ją przez czterdzieści pięć minut. Te czterdzieści pięć minut było bez wątpienia intensywne zarówno dla niego, jak i dla Diane, która twierdzi, że płakała przez cały czas.
Drugą próbę zatrzymania Savannah Mark podjął 19 stycznia 2012 r., ale nie powiodła się. Ponadto Mark niestety zapadł w śpiączkę.
Diane twierdzi, że kładła dziecko na mężu, gdy spał, a on wyciągał do niej rękę. Dalej mówi, że gdyby Savannah płakała, Mark wzdychał i kręcił głową w stanie spoczynku.
Aż trudno uwierzyć, jak bardzo Mark chciał pocieszyć i przytulić swoją córkę, niezależnie od tego, czy uważasz, że jest to technicznie wykonalne.

23 stycznia 2012 roku Mark zmarł w otoczeniu swoich bliskich.
W ciągu dni po odejściu Marka rodzina była zalewana wyrazami współczucia. Okazano wiele uczuć, a przybrały one formę pieniędzy i prowiantu dla niemowląt. Ponadto Diane była w stanie kupić minivana dzięki pomocy charytatywnej innych osób, co pozwoliło rodzinie poczynić znaczne postępy.
Ojciec i córka mieli ze sobą tylko krótki kontakt na początku jej istnienia i pod koniec jego życia, co jest jednym z powodów, dla których ta historia jest przepełniona ogromnym smutkiem.

Niemniej jednak niezwykle ważne jest, aby pamiętać o szczęściu, jakie ta okazja dała Markowi, nie tylko w tej chwili, ale także przez resztę życia Savannah. Będzie mogła przypomnieć sobie moment, kiedy jej ojciec ją przytulił, gdy była mała, a nawet będzie miała fotografię, która uwieczni ten wspaniały moment.
Historia rodziny Auglerów jest w równym stopniu pełna tragedii, siły i odporności.