Aktor zyskał sławę w 2010 roku dzięki roli Sherlocka Holmesa w popularnym serialu Sherlock . Zdefiniował legendarnego detektywa jako nadętego, lekko socjopatycznego geniusza. Początkowo widzowie mieli problem z zaakceptowaniem tego ujęcia, ale wkrótce nie mogli oderwać oczu od niezręcznego Benedicta. Jako aktor teatralny o klasycznym wykształceniu stał się najbardziej nieprawdopodobnym symbolem seksu, a brytyjskie tabloidy nazywały go ulubieńcem kobiet. Benedict jednak przyjmuje ten nieoficjalny tytuł z ironią.

„Nie jestem Bradem, nie jestem Leonardo, nie jestem typową gwiazdą filmową. Ludzie próbowali rozgryźć: 'Dlaczego go lubimy?’ Ale dla mnie próba zgadnięcia lub zrozumienia tego jest cholernie dziwna. Nie siedzę i nie myślę: 'Dlaczego jestem seksowny?’ Po prostu martwię się o siebie, kiedy patrzę w lustro, starzejąc się jak każdy inny idiota” – podzielił się Benedict.
Dwukrotny nominowany do Oscara jest również sceptyczny co do terminu „celebryta”. Przyznał, że nie utożsamia się z nim i czuje się nieswojo z pułapkami gwiazdorstwa. „To takie poniżające, wrzucać wszystkich sławnych ludzi do jednego worka. Czy jestem sławny? Za sprzedawanie sera? Za udział w reality show? Za robienie czegoś skandalicznego? Za bycie aktorem?” – zapytał.

Benedict wyznał również, że bał się, że zostanie zaszufladkowany jako „Sherlock”. Bardzo się starał, aby ludzie nie postrzegali go wyłącznie jako postaci stworzonej przez Arthura Conana Doyle’a. „Powiedziałem im: 'Chłopaki, wiem, że kochacie Sherlocka , ale jeśli będziecie ze mną, nie zawsze będę robił to samo. Nie zawsze będę Benedictem, którego się spodziewacie. Może wam się nie spodobać to, co robię. Czasami będę słodki i sympatyczny, innym razem brzydki i niedostępny. Ale chcę się rozwijać, zaskakiwać siebie i zaskakiwać was’” – wyjaśnił aktor.

Stał się również niemal ofiarą typowania z powodu roli Doktora Strange’a w filmach Marvela. Reżyserzy i agenci castingowi widzieli w nim bohatera komiksów i uważali, że nigdy nie będzie w stanie przyjąć poważnych ról. Ale Benedict się nie poddał i zawsze chciał czegoś więcej. Chociaż rola ta zajmuje mu większość czasu, wykorzystuje swoją sławę i finanse, aby tworzyć ryzykowne, niekonwencjonalne projekty, których Hollywood nie wspiera. W tym celu założył firmę produkcyjną SunnyMarch w 2013 roku.
Teraz zdobywca nagród Emmy i BAFTA TV przygotowuje się do filmu The Creature with Feathers , w którym gra pogrążonego w żałobie mężczyznę, który po nagłej śmierci żony musi zaopiekować się dwoma synami. Przyznał, że przedstawienie tak rozdzierającego serce żalu w tym mrocznym dramacie było dla niego wyzwaniem, ponieważ dorastał w Londynie w środowisku, które ceniło powściągliwość i przyzwoitość. „Brytyjczyk we mnie jest trochę zawstydzony tym, jak głęboko zanurzam się w tym, co robię” – powiedział.

Benedict wyjaśnił również, dlaczego rzadko mówi o swojej żonie, Sophie Hunter, i ich trzech synach. Według niego, dawno temu przestał traktować wywiady jako sesje terapeutyczne. Ponadto Benedict odwrócił się od mediów społecznościowych. „Im jestem starszy, tym mniej mnie to obchodzi. Jest cała publiczność, która ma oczekiwania wobec ciebie, uczucia wobec ciebie, osądy na twój temat. To ich sprawa i nie możesz tego zmienić ani na to wpłynąć. Ja wciąż próbuję zrozumieć, kim jestem. Więc dlaczego, do cholery, mieliby mnie znać!” – dodał aktor.