Powodem obecności policji w domu Bena Afflecka była nieoczekiwana wizyta agentów FBI i funkcjonariuszy Departamentu Szeryfa Hrabstwa Los Angeles. Paparazzi uchwycili ich przy drzwiach rezydencji Afflecka w Kalifornii, z której doradzono mu ewakuację z powodu trwających pożarów lasów. Okazało się jednak, że funkcjonariusze organów ścigania nie byli tam, aby doradzić mu opuszczenie domu, ale z zupełnie innego powodu.

Według TMZ agenci FBI odwiedzali mieszkańców Pacific Palisades „w związku z nieautoryzowaną działalnością dronów”. Władze podobno udały się do domu Afflecka, aby zapytać, czy ma jakieś nagrania z kamer monitorujących, które mogłyby pokazać prywatnego drona uszkadzającego śmigłowiec strażacki.

Dla kontekstu, niszczycielskie pożary lasów w zachodniej części Los Angeles szaleją od 7 stycznia. Pożary zniszczyły dziesiątki domów gwiazd, w tym Paris Hilton, sióstr Hadid, Mela Gibsona, Anthony’ego Hopkinsa, Jamie Lee Curtis, Mandy Moore i wielu innych.