Poprosiłam koleżankę, żeby nie przyprowadzała swoich dzieci na mój ślub. Wydawało się, że wszystko zrozumiała, jednak w dniu mojego ślubu czekała na mnie ogromna niespodzianka.

Ksenia to imię mojej starej przyjaciółki. Od dziecka byliśmy kumplami. Z nią było intrygująco i przyjemnie. Ale miała wadę. Ksenia nie słuchała nikogo innego. Kiedy byliśmy młodsi, nie był to poważny problem. Tak, musiałem powiedzieć to samo trzy razy, zanim w końcu mnie wysłuchała.

 

Nie traktowałem wtedy tej cechy poważnie. Nie było to więc nic wielkiego, że musiałem powtarzać kilka razy, zanim w końcu zwróciła na mnie uwagę. Na świecie nie ma idealnych ludzi, a ona była wspaniałą przyjaciółką pod każdym innym względem.

Jednak to właśnie ten szczególny aspekt jej osobowości był przyczyną naszego nieporozumienia. Wyszła za mąż zaraz po ukończeniu college’u. Na szczęście sprawca postanowił poślubić ją w dobrej wierze, zamiast uciekać. Ja natomiast poszłam na studia, zdobyłam dyplom, znalazłam pracę i stopniowo rozwijałam swoją karierę. Ale nasz związek pozostał nienaruszony.

Pomimo tego, że nasze zainteresowania nie zawsze były zbieżne, mimo to myśleliśmy o sobie jak o przyjaciołach. W końcu przyjaźń nie zależy od tego, jak często z kimś rozmawiasz, prawda? Nasza przyjaźń zaczęła się od mojej mamy. „Na jakiej podstawie możesz w ogóle mówić? Poza plotkowaniem nie ma innych zainteresowań. No cóż, pod pewnymi względami moja mama miała rację.

Do czasu mojego ślubu Ksenia miała trójkę dzieci, które miały dziesięć, osiem i sześć lat. Oczywiście zaprosiłam Ksenię i jej małżonka na wesele. Ale od razu jej powiedziałam: „Nie przyprowadzaj dzieci!” Byłam świadkiem chaosu, jaki dzieci mojej kuzynki wywołały na jej weselu. tylko twój mąż i ty! Podkreśliłem tę ostrożność osiem razy, bo wiedziałem, że ma tendencję do ignorowania pewnych rzeczy. W końcu nadszedł dzień mojego ślubu. Ksenia przyjechała z całą rodziną. „Ostrzegałem cię – żadnych dzieci!” skrzywiłem się. „Gdzie mam je położyć?” pytasz. To nie moja sprawa. Opiekuj się nimi. Ty i twój mężulek sprawicie, że będę bardzo szczęśliwy, widząc was tutaj. Odpowiedziałem ze złością. Poszli. I nie wrócili. Moje telefony z Ksenią pozostają bez odpowiedzi. Wydawała się urażona, jakby to była moja wina, że ​​nie była otwarta na moje komentarze.

Videos from internet