Powodzie spowodowane ulewnymi deszczami i gradem spowodowały śmierć co najmniej 95 osób w hiszpańskim regionie Walencji i dwóch sąsiednich regionach. Rząd ogłosił trzy dni żałoby.
Premier regionu Carlos Mason poinformował, że w dotkniętych obszarach nadal trwają operacje ratunkowe i że na razie nie można ustalić dokładnej liczby ofiar.
Według najnowszych danych w prowincji Walencja zmarły 92 osoby, w prowincji Kastylia-La Mancha zmarły dwie osoby, a kolejne ciało znaleziono w prowincji Andaluzja, na południe od Walencji.

Lokalne media donosiły także o zniszczeniach i możliwych ofiarach śmiertelnych na Balearach.
Minister obrony Margarita Robles ogłosiła, że na pomoc ratownikom wysłano ponad 1000 żołnierzy i śmigłowców.
Wielu mieszkańców nadal uznaje się za zaginionych, a stacje telewizyjne i radiowe odbierają setki telefonów od osób, które utknęły w miejscu z powodu powodzi, martwią się o zaginionych bliskich i czekają na pomoc.
Liczba ofiar obecnych powodzi w historii Hiszpanii ustępuje jedynie powodziom z 1973 r., kiedy to w trzech południowych prowincjach zginęło około 150 osób.

Król Hiszpanii Filip VI powiedział, że jest zszokowany skalą powodzi i przesłał „szczere kondolencje” rodzinom i przyjaciołom ofiar na portalu społecznościowym X (dawniej Twitter).
Jak powiedział przedstawiciel gminy Letur Milagros Tolon hiszpańskiej telewizji publicznej TVE, ratownicy używają dronów do poszukiwań zaginionych osób w najbardziej niedostępnych miejscach gminy.
Policja uruchomiła także infolinię, na którą można zgłaszać zaginięcia osób.
Władze zaleciły mieszkańcom niektórych dotkniętych katastrofą obszarów, aby nie opuszczali swoich domów.
„Prawie wszystkie główne i drugorzędne drogi są zamknięte” – powiedziała przedstawicielka rządu Pilar Bernabe – „więc wymóg niewychodzenia na zewnątrz nie jest tylko zaleceniem, jest to konieczna gwarancja bezpieczeństwa osób odciętych przez powodzie i tych, którzy zamierzają im pomóc”. Ruch kolejowy został odcięty w dotkniętych regionach, a niektóre pociągi zostały wykolejone przez powodzie.

Według hiszpańskich meteorologów w mieście Chiva, na zachód od Walencji, w ciągu zaledwie ośmiu godzin spadło 491 mm deszczu, co mniej więcej odpowiada rocznym opadom deszczu.
W mediach społecznościowych pojawiły się filmy pokazujące mosty i samochody porywane przez wodę powodziową, a na niektórych nagraniach można było zobaczyć ludzi wspinających się na drzewa, aby uciec przed powodzią.
Ponad 150 000 domów w Walencji zostało pozbawionych prądu po tym, jak silny wiatr zerwał linie energetyczne.
Dostawca energii elektrycznej Iberdrola poinformował, że prace naprawcze mogą potrwać trochę czasu z powodu złych warunków pogodowych.
Niektóre loty zaplanowane do lądowania w Walencji zostały odwołane lub przekierowane do innych regionów. W regionie hiszpańskim całkowicie wstrzymano również ruch kolejowy.
Lokalne media podały, że dziesiątki mieszkańców Walencji czekało całą noc w samochodach, a także na dachach i mostach.
„Mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją, której nikt nie pamięta” – powiedział Carlos Mason, szef rządu regionalnego.
Dzień wcześniej władze poinformowały o zaginięciu co najmniej siedmiu osób w Walencji i południowo-wschodniej prowincji Albacete.
Państwowa hiszpańska agencja meteorologiczna AEMET ogłosiła podwyższony poziom alertu dla Walencji i części Andaluzji.
Władze miasta Walencja poinformowały, że w środę szkoły i wydarzenia sportowe zostaną odwołane, a parki miejskie pozostaną zamknięte.
Klimatolodzy twierdzą, że obecne powodzie są wynikiem kombinacji kilku czynników, ale stopniowe ocieplenie atmosfery na skutek globalnego ocieplenia zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia takich katastrof.